25 kwietnia 2007

Dieta Cambridge - Dzień 4

Czwarty dzień - znacznie lepiej niż wczoraj, ale głód wciąż mocno daje znać o sobie. W pracy skupiłem się na swoich zajęciach i nawet nie było tak źle - pomógł oczywiście batonik (dziś czekoladowy) około 11. Po pracy też już nie tak strasznie jak wczoraj - silne uczucie głodu, ale energii jakby więcej i brak senności. Może to w końcu początek ketozy?

Znalazłem nawet chęć do jazdy na rowerze - niewiele, ok. 11 km w 40 minut, ale zawsze coś. Generalnie intensywny wysiłek fizyczny nie jest wskazany przy Diecie Cambridge, ale mam zamiar ruszać się chociaż co drugi dzień. Korzystając z aury i mojego zamiłowania wybrałem rower.

Na obiad zupa grzybowa - smaczna; przywykłem już do smaku zupek Cambridge. Na kolację napój truskawkowy - najmniej smaczny z dotychczas przeze mnie pitych, dobrze że mam takich tylko kilka.

Niestety na wieczór oszukałem, ale przyznaję się do tego bez bicia: pomogłem sobie jabłkiem i jedną kromką wasy. Postaram się żeby to się już nie powtórzyło.. A jutro kolejny dzień zmagań.

0 komentarzy: